Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

Zupa owocowa na winie

Zupa na winie i nie jest to bynajmniej to co się nawinie.
Muszę powiedzieć uwielbiam zupy owocowe. Najlepsze są z jagód i wiśni, niestety na te owoce trzeba jeszcze poczekać. Ale od czego są truskawki i rabarbar!
Nie każdy musi przepadać za takimi daniami, są specyficzne, ale na zimno są idealne w upalny dzień! Zupa jest banalnie prosta i aromatyczna. Z tego przepisu można stworzyć kompot, zupę lub pyszny kisiel.

-500ml białego wytrawnego wina
-200ml wody
-3 łyżki białego cukru
-łyżeczka ekstraktu waniliowego
-400 g rabarbaru
-250 g truskawek
-skórka z połowy pomarańczy lub kandyzowana skórka

  1. 3 łyżki cukru, skórkę, wino gotować przez ok. 10 minut.
  2. Umyty i obrany rabarbar pokroić w kawałki, wrzucić do wina dodać ekstrakt i zalać wodą.
  3. Gotować przez 5-6 minut, jeśli istnieje potrzeba dosłodzić zupę.
  4. Umyte truskawki, pokroić na cztery części, dodać do rabarbaru i gotować do zagotowania.
  5. Schłodzić.
!Jeśli ktoś woli lekko zagęszczoną zupę, polecam rozpuszczenie odrobiny mąki ziemniaczanej w kilku łyżkach wody tak by mąka całkowicie się rozpuściła i wlać do gotującej się zupy. Większa ilość mąki sprawi, że zrobi się kisiel :) 

Text and photos by Caroline xxx 

Made in China...czyli Syndrom chińskiej restauracji.

Zwany także zespołem chińskiej restauracji lub chorobą Kwoka(w 1968 roku została opisana przez dr. Roberta Homana Kwoka)

Przypadłość charakteryzuje się następującymi objawami:


  • bóle w klatce piersiowej,
  • wypieki na twarzy,
  • bóle głowy,
  • uczucie drętwienia lub pieczenia wokół ust,
  • uczucie opuchnięcia twarzy,
  • kołatanie serca, zaburzenia rytmu serca,
  • pocenie,
  • skurcze mięśni,
  • mdłości,
  • uczucie palenia w górnej części ciała,
  • palpitacje.


Wszystko super,fajnie, ale zdecydowałam się napisać ten post właśnie przez cholerne chińskie żarcie. 
Gdyby nie ono, nadal żyłabym w błogiej nieświadomości, że istnieje dziwaczna choroba Kwoka, która jest po prostu reakcją alergiczną na chińszczyznę.

 Kuchnia chińska bazuje na licznych alergenach - orzechach, wodorostach, grzybach, ostrych przyprawach, ziołach etc.
Ale najfajniejszym gówienkiem w tym wszystkim jest Glutaminian sodu(E 621), magiczny związek poprawiający zapach i smak potraw-czysta chemia!Mniam!
(Uwaga:zupki błyskawiczne, sosy, przyprawy,konserwy rybne i pewnie jakieś 50% produktów spożywczych również zawierają jego magię).

 Pierwsze przypadki symptomów alergii po spożyciu chińszczyzny pojawiły się w 1968 roku. Jednak nie wszystkie badania potwierdziły, że to GS jest winny. Ale wiadomo, taka rewelacja na pewno zaszkodziła by wielu koncernom, więc na 100% pewni być nie możemy.

Bóle głowy czy wypieki, nie wymagają natychmiastowego udania się do lekarza. Jednak jeśli pojawią się zaburzenia pracy serca, kołatania, bóle w klatce piersiowej, spłycenie oddechu, palenie w gardle i opuchlizna – koniecznie wezwij pomoc. Takie objawy zagrażają twojemu życiu.


Pyszna sałatka, makaron dwujajeczny z chińskim sosem i podstępne pieczary.
Myślę, że dopadła mnie bardzo delikatna forma, w każdym bądź razie obyło się bez lekarzy. 
Aczkolwiek drętwienie wszystkich mięśni, ból przy każdym ruchu i uczucie jakby przebiegło przez Ciebie stado szalonych świń(tak,wiem co to nadepnięcie 200 kg świni!)nie było zbyt komfortowym przeżyciem. 
Dodatkowo następny dzień wirował, całkiem intensywnie. 
Nie jestem pewna, czy to do końca była choroba Kwoka, ale pierwsze podejrzenie padło na chiński sos,który jadłam na obiad(po ok. 20 min zaczęła się cała "zabawa"). 
Możliwe, że były to pieczarki(!) trzymane w plastikowej siatce przez 3 dni w lodówce...tak wiem,tragiczny ze mnie przykład, jeżeli chodzi o "kuchenne" sprawy(serio, te pieczary smakowały dziwnie).

Aby ustrzec się przed dodatkowymi rozrywkami, które może wywołać chińska kuchnia i magiczny GS, zachęcam do czytania składu kupowanych przez Was produktów. 
I oczywiście jak najwięcej zdrowego, jak najmniej przetworzonego jedzenia!
A najlepiej made in Poland.

Żródła:




Text&Photos by Suzanne


Zupa krem z dyni i grzankami.


Sezon dyniowy w pełni! Nie będę odstawać i przedstawię wam wersję zupy krem z dyni mojej cioci.
Wokół tej zupy krążą legendy w naszej rodzinie. Kiedy w trakcie rozmów ktoś zszedł na temat dyni wszyscy jak w zegarku zaczynali podziwiać zupę jaką mieli okazję jeść.
W tym roku zupę miała okazję spróbować moja mama. Czyli osoba która za dynią nie przepada. Co ciekawe zupa bardzo jej zasmakowała. Ja nie spoczywając na laurach postanowiłam zdobyć przepis i stworzyć z niego swoją zupę.
Co na to moja mama? Zakochała się w niej. Już prosiła o następną.

Składniki:
-500 g dyni
-500 ml bulionu
-1 cebula
-2 ziemniaki
-sól
-pieprz
-przyprawa curry

1. Dynie pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle. Międzyczasie obrać ziemniaki i cebule, pokroić ją na mniejsze kawałki.
2. Wrzucić do dyni cebulę oraz ziemniaki. Zalać bulionem. Dobrze byłoby gdyby bulion zakrywał wszystkie składniki . Przyprawić solą, pieprzem.
3. Gotować do momentu kiedy wszystkie składniki będą miękkie.
4. Przyprawić przyprawą curry ( ja wsypałam 2 łyżeczki) i jeśli trzeba przyprawić solą/pieprzem.
5. Zmiksować na krem.

Podawać z grzankami, kleksem śmietany lub prażonymi migdałami.

Do zupy użyjcie dyni którą lubicie i która wam smakuje.
Smacznego!


Caroline xxx