Test Panel w ... Hugo Restaurant cz. IV

   Czwarty już z kolei test panel odbył się 25 marca w restauracji Hugo. Tym razem gotował dla nas Dominik Narloch. Byłam naprawdę podekscytowana, tym bardziej, że miałam już okazję być w tej restauracji. 
Jako zimną przystawkę zaproponowano nam tatar z przegrzebek, emulsje z rukwi wodnej, krojone w słupki zielone jabłko, orzechy włoskie oraz miód truflowy. Naprawdę niewiarygodna mieszanka różnorodnych smaków i aromatów. Kruche jabłko i orzechy bardzo fajnie równoważyły konsystencje przegrzebków i rukwi. 
   W trakcie degustacji wywiązała się również dyskusja na temat talerza na którym zostało podane danie. Dlaczego taki, a nie inny wybór. Szczerze powiedziawszy … na mnie nie robi to wrażenia na jakim talerzu zjem posiłek, o ile nie jest to zupa na płaskim talerzu. Ważne są po prostu czyste naczynia.
  [ Mam do tego troszeczkę inne podejście- podawanie dań na talerzach o różnorakich kolorach i kształtach, jakby nie patrzeć, jest kreatywnym zabiegiem stosowanym przez kucharza. I jak najbardziej ma wpływ na wygląd końcowy dania i jego odbiór(podobno naukowcy z Wielkiej Brytanii i Hiszpanii przeprowadzili badania, które wykazują, że jedzenie podawane na białym talerzu smakuje lepiej, niż te podane na talerzu o jakimkolwiek innym kolorze).]

   Kolejne danie to baby kalmary z kremem szafranowym, piklowany pasternak, żel z czerwonej pomarańczy i crumble kawowe.
Danie wizualnie prezentowało się bajecznie. Otrzymałam nawet kilka wiadomości z pytaniami gdzie można je skosztować,
Kalmary były pyszne, a to nie lada wyczyn odpowiednio je przygotować. Nie przemawiał do mnie jednak piklowany pasternak i krem szafranowy. Dreszcze przechodziły mi przez całe ciało gdy przypadkiem nóż lub widelec dotknął kamiennej deski w trakcie jedzenia. Dlatego w tym miejscu jestem na nie. Smakowała mi natomiast posypka z kawy. Myślę, że jest warta podjęcia prób zrobienia jej w domu.

 
   Koniec narzekań. Czas na moje ulubione danie: Linguine z mięsem kraba, kompresowany zielony ogórek i piana z Wasabi. Uwielbiam połączenie kraba i smaku ogórka. Krab i ogórek to kochankowie, fajnie do siebie pasują. Krab był delikatny, a ogórek swoją chrupkością idealnie uzupełnił go, przy czym nie przyćmił jego smaku. Do tego pyszny, lekko kremowy makaron. Jeśli chodzi o pianę z wasabi to gdyby nie powiedzieli mi co to, prawdopodobnie bym nie zgadła. Bardo lekkie danie, zdecydowanie moje klimaty. 
Mam nadzieje, że uda mi się zdobyć kiedyś dokładny przepis na to danie;)

  
   Długo głowiłam się nad opisem naszej wizyty. Dręczyła mnie myśl - dlaczego inni zachwycają się daniem, które mi niekoniecznie przypadło do gustu? Czy coś jest ze mną nie tak? Nawet sam szef po zakończeniu zapytał o krytykę, ale nie miałam chyba odwagi na wyrażenie swojej opinii wprost.
Może jest to po prostu kwestia przyzwyczajeń lub wychowania? Barier? A może braku doświadczenia i wiedzy? Zdecydowanie każdego po trochu. Po prostu każdy ma prawo czegoś nie lubić, a to, że jemu nie smakowało nie musi oznaczać, że drugiej osobie też nie będzie.

   Dania tworzone przez Dominika są specyficzne. Mam tu na myśli to, że po kilku wizytach w restauracji jesteście w stanie odróżnić te, które zostały stworzone właśnie przez niego. Potrawy które serwuje (tak, serwował je osobiście:)) są bardzo nowoczesne, aczkolwiek z użyciem tradycyjnych składników. Dominik wyróżnia się ogromną kreatywnością, która jest niesamowicie pożądaną cechą, a połączenia smakowe mogą naprawdę pozytywnie zaskoczyć nie jedno podniebienie.

   Sama restauracja wywarła na nas bardzo pozytywne wrażenia. Lubimy klasyczne oraz stonowane kolory, które nie powodują, że robimy się zmęczone po wizycie w restauracji. Suzanne ujęła to idealnie, że to dania są wystrojem, one dopełniają całą restauracje. Skupiamy się na jedzeniu i nie jesteśmy rozproszone przez otaczające nas miejsce. Tym, którzy nie lubią stonowanego wystroju, Hugo może wydać się odrobinę chłodne.


   Ciekawostką jest to, że restauracja współpracuje z organizacją Slow Food, która skupia zainteresowanych ochroną tradycyjnej kuchni i związanych z tym upraw czy hodowli, charakterystycznych dla danego regionu. Bardzo podobało mi się, że zanim otrzymaliśmy swoje dania, managerka Hugo opowiedziała krótko o samej restauracji -o jej wizji, a także o tym, skąd pochodzą produkty sprowadzane przez restauracje.  Restauracja oferuje również do podawanych dań, wypiekane na miejscu bułeczki i chleb. Naprawdę warto zjeść kromkę ciemnego chleba między posiłkami, bo jest przepyszny!!!


  Była jeszcze jedna rzecz, która przykuła moją uwagę. Niesamowicie pozytywna. Hugo to jedyna restauracja, w której to szef kuchni przedstawił nam tych, którzy razem z nim pracują na wspólny sukces. Dał nam po prostu do zrozumienia, że mimo, iż to On jest głównym dowodzącym, to każdy kto pracuje w kuchni jest bardzo ważny. Ogromnie mnie cieszy, że są jeszcze ludzie, którzy mimo sukcesu, chcą zdobytą wiedzę i doświadczenie przekazać innym.

  [W tym miejscu chciałabym życzyć powodzenia dziewczynie, która uczy się pod okiem mistrza. Trzymamy kciuki, żeby zawitać kiedyś do restauracji, w której to ONA będzie szefem kuchni.
Taka tam solidarność jajników, a co!]

Aby poczuć tę wspaniała atmosferę i spróbować tych niesamowitych dań serdecznie zapraszam na ucztę w trakcie SEZONU NA OWOCE MORZA, który będzie trwać przez cały kwiecień w wybranych poznańskich restauracjach (także w Hugo Restaurant) za kwotę 58 zł.
Więcej informacji znajdziecie na stronie www.KulinarnyPoznan.pl 
Hugo Restaurant 
Wojskowa 4,  Poznań
Text by Caroline xxx [& Suzanne]
Photos by Suzanne

Test Panel w... Mielżyński Wines Spirits Specialities cz. III


Kolejny dzień testowania dań za nami.
Długo zabierałam się do pisania na temat trzeciego testu. Może, dlatego że byłam tak zadowolona z niego i do końca nie wiedziałam, od czego mam zacząć. Od atmosfery? Od dań, które jedliśmy czy od innych czynników, które sprawiły, że wyszłam z lepszym nastrojem niż przyszłam?


Trzeci panel test odbył się 21 marca w Mielżyński Wines Spirits Specialities. Szefem kuchni w tej restauracji jest Tomasz Owczarz. Dodatkowo Panowie Andrzej Śmigielski i Maciej Sokołowski dobrali białe wina idealnie pasujące do skomponowanych dań.

Propozycją zimnej przystawki było carpaccio z tuńczyka, z dodatkiem świeżych liści szpinaku i sera Grana Padano. Dodatkowo skropione oliwą i octem balsamicznym IL TINELLO, czyli najlepszym octem balsamicznym, jaki w życiu jadłam. Tuńczyk wydawał mi się mało słony, ale w połączeniu z kaparami i octem jej nie potrzebował. Do tego dania próbowaliśmy włoskie wino J. Hofstatter Pinot Grigio 2013. Z wszystkich trunków właśnie to najbardziej przypadło mi do gustu. Jest mi również trudno wypowiadać się o winach, bo nie jestem ich znawcą, ale po prostu lubię lekkie i owocowe wina.

Druga przystawka była na ciepło. Mule w sosie pomidorowym, koprem włoskim i delikatnym posmakiem trawy cytrynowej, wszystko udekorowane świeżą kolendrą. Jeśli coś jest w sosie pomidorowym to zawsze musi być pyszne. Takie właśnie było. Jestem taka sobie pomidorowa dziewczynka. Wyborem sommelierów do tego dania stał się Little Beauty Sauvignon Blanc 2012.

Danie główne. Filet z dorsza zawinięty w hiszpańskiej szynce jamon serrano. Z dodatkami takimi jak oliwki, pomidorki koktajlowe, kapary i karczoch. Danie podane z ryżem, oprószone koperkiem. Ostatnią propozycją wina było Portugalskie Vallado Branco 2012. Podsumowując to danie - matko kochana! Danie bezbłędne. Nie jestem fanką ryb, a to bardzo mi smakowało. Ryba delikatna, przygarnęła wszystkie dobre smaki od szynki. Mogę tylko powiedzieć, że jeśli któregoś dnia Pan Tomasz nie przyjdzie do pracy oznacza to, że został porwany i zmuszony do przygotowania tego dania w moim domu:)

Dlatego ja jestem zdecydowanie na tak. Kucharz trafia w moje gusta i moje smaki. 

Pogoda w tym dniu zdecydowanie dopisała. Był to chyba najcieplejszy dzień od początku roku. Natomiast atmosfera była tak sympatyczna, że Pan Andrzej, który okazał się niesamowicie przesympatycznym człowiekiem zaproponował nam po filiżance kawy. Następnie usiadł z nami i chętnie dzielił się swoją wiedzą na temat win. Wydaje mi się, że gdyby nie świadomość życiowych obowiązków spędzilibyśmy tam jeszcze więcej czasu, mimo mojej znikomej wiedzy na temat win. Dlatego możecie być pewni, że jeśli o winach nie wiecie nic, w tym miejscu doradzą wam, które wino będzie odpowiednie do waszych dań, tak by jedno nie przyćmiło drugiego swoim smakiem.


Nawiązując do restauracji. Całe pomieszczenie podzielone jest na 2 części. Restaurację i winiarnię. Prosty wystrój, otwarta przestrzeń. Dosłownie możecie podejrzeć, co ciekawego przygotowują dla was kucharze. Mi bardzo się spodobało! Aż nie mogę uwierzyć, że nie wiedziałam o tym miejscu. Suzanne stwierdziła, że chaotycznie, ale przecież co kobieta to opinia. 

Aby poczuć tę wspaniała atmosferę i spróbować tych niesamowitych dań serdecznie zapraszam na ucztę w trakcie SEZONU NA OWOCE MORZA, który będzie trwać przez cały kwiecień w wybranych poznańskich restauracjach także w Mielżyński Wines Spirits Specialities za jednolitą kwotę 58 zł.
Więcej informacji znajdziecie na stronie www.KulinarnyPoznan.pl 
Więcej zdjęć na naszym profilu FBTest Panel w Mielżyński Wine Bar
Zapraszamy!

Mielżyński Wine Bar 
ul. Wojskowa 4
60-792 Poznań 

Text by Caroline xxx
Pics by Suzanne

Test Panel w ... 3Kolory Cafe Grill & Restaurant cz. II

Drugi test panel odbył się 20 marca w restauracji 3 kolory na poznańskiej malcie. Kreatorem tych dań był Adam Zastróżny. Tak jak w poprzednim dniu przygotowane zostały dla nas 3 wspaniałe dania. Jako pierwsze degustowaliśmy kompresowany w limonce i świeżym estragonie skallops aromatyzowany chorizo. Jeśli mam być szczera było to jedyne danie które nie powaliło nas na kolana, ale było smaczne i bardzo pieprzne. Dodatkowo na bokach talerza prezentował się agrest w słodkim syropie. Natomiast Suzanne upodobała sobie chorizo. Na chwilę obecną zastanawiam się jak Ona do tej pory żyła w nieświadomości.


 Kolejnym daniem jakim uraczył nas Adam były grillowane krewetki tygrysie, które wcześniej zostały zamarynowane pastą tandoori. Do tego absolutnie obłędny mus z makreli. Konkretny i dobrze przyprawiony. Na naszym talerzu znajdował się również rak. Nie obyło się oczywiście bez problemów i uśmiechów. Czy owa ozdoba jest jadalna, a jeśli tak to która jej część się do tego nadaje. Jakie było nasze miłe zaskoczenie, kiedy to sam szef przedstawił nam przyspieszony kurs obierania raka. Całość posypana została jadalną ziemią z suszonych oliwek. Udało mi się nawet dowiedzieć jak się ją przyrządza więc będę starać się ją odtworzyć.


Na koniec szef kuchni zaproponował nam doradę z risotto kokosowym oraz delikatnym szpinakiem. Jeśli ktoś lubi smak kokosa, a jest on specyficzny to polecam bo naprawdę pozytywnie zadziwi was to połączenie, natomiast jeśli przytłacza was dość mdły smak kokosu, to możecie mieć problem ze zjedzeniem ryżu. Ryba przygotowana przez Adama była przepyszna, wilgotna dla mnie idealna! Jeśli wszystkie ryby przygotowane przez niego są tak wspaniałe to ja zdecydowanie to kupuję.


Było nam bardzo miło móc również podyskutować z Adamem Zastróżnym. Który bardzo cierpliwie odpowiadał na nasze nawet dziwaczne pytania. Chętnie dzielił się wiedzą oraz sposobem przygotowania wszystkich dań.

Neutralne kolory restauracji przypadną każdemu do gustu. Obsługa była bardzo uprzejma i sympatyczna, a w naszych kieliszkach nie zabrakło nigdy wody. Żałuję, że restauracja jest tak daleko od mojego miejsca zamieszkania. Znajduje się natomiast w najfajniejszym miejscu w mieście. Latem, fani wioślarstwa (czyli ja) i innych sportów zdecydowanie znajdą coś dla siebie. Gdy jest piękna pogoda można usiąść na balkonie, ciekawe miejsce i smaczne jedzenie. Zaś rodzice znajdą mały kącik dla dzieciaków który sprawi, że chociaż na chwilę odetchną. Na pewno zamierzamy zawitać tam w najbliższym czasie!

Tak jak już wspominałam wcześniej degustacje te poprzedzają otwarcie akcji Sezon na owoce morza w wybranych restauracjach w Poznaniu. Przez cały kwiecień, za jednolitą kwotę 58 zł będzie można zasmakować dań, którymi my się zachwyciliśmy. Od was tylko zależy jaką restauracje wybierzecie i które danie przypadnie wam do gustu.
Więcej informacji znajdziecie na stronie www.KulinarnyPoznan.pl

3Kolory Cafe Grill & Restaurant
Malta, ul: Wiankowa 3
61-131 Poznań

Caroline xxx & Suzanne
Photos by Suzanne (zdjęcie raka - Caroline :P)

Test Panel w ... Enjoy.Restaurant cz. I

          Zakochać się w Poznaniu po raz kolejny ? Wydaje mi się ze jest to możliwe. Nareszcie w Poznaniu coś się dzieje. Jeszcze do niedawna wydarzenia kulinarne odbywały się wyłącznie w innych dużych miastach. Dziś nie ma miesiąca w którym nie słyszy się o nowinkach czy wydarzeniach dotyczących kuchni. Jest także ogromny popyt na tego typu eventy, a jak wiadomo popyt trzeba zaspokoić :) W telewizji powstaje mnóstwo programów o jedzeniu i gotowaniu. Promuje się kucharzy i amatorów kulinarnych wyzwań. W sieci powstało tysiące blogów, a z cienia wyszli ludzie dla których gotowanie jest pasją, którą próbują zaszczepić innym. Otworzyły się restauracje oraz akademie i każdego dnia zapraszają nas na warsztaty, a chętnych na nie zdecydowanie nie brakuje.

          Od kilku dni mamy okazję okazję uczestniczyć w zorganizowanych test panelach w Poznaniu. Każdego dnia smakujemy potrawy przygotowane przez szefów różnych restauracji, których motywem przewodnim są owoce morza. Degustacje te poprzedzają rozpoczęcie akcji sezon na owoce morza w wybranych restauracjach w Poznaniu. Przez cały kwiecień będzie można zasmakować dań, którymi my się zachwyciliśmy. Od was tylko zależy jaką restauracje wybierzecie i które danie przypadnie wam do gustu. Wybór będzie bardzo ciężki, bo ja osobiście nadal nie mogę się zdecydować, które danie było najlepsze.

Pierwszy panel test odbył się 19 marca w restauracji Enjoy. Specjalnie na ten dzień szef kuchni Dominik Brodziak przygotował trzy wspaniałe dania. Carpaccio z ośmiornicy skropione oliwą z czosnkiem oraz pietruszką. Niesamowicie delikatna ośmiornica, która wraz ze smakami oliwy była przepyszna.


Na ciepło smakowałyśmy małże w sosie pomidorowym, gotowane na bulionie wołowym, z dodatkiem selera naciowego i pietruszki. Mimo takiego połączenia danie wspaniale ze sobą współgrało. Gorąco polecam tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z owocami morza.

 Na zakończenie naszym oczom ukazały się kalmary ze szpinakiem z dodatkiem masła i wspaniały sos szafranowy. Dodatkowo na naszych talerzach znalazły się drobno pokrojone warzywa oraz pasta z oliwek i anchois. Poezja dla podniebienia. Mnóstwo aromatów i smaków, które idealnie do siebie pasują.


 Jakie danie najbardziej mi smakowało? Bardzo trudny wybór! Ale zdecydowanie zakochałam się w idealnie przyrządzonym carpaccio z ośmiornicy. Polecam. Możecie być pewni, że w kwietniu zawitam do Enjoy by po raz kolejny spróbować tych pyszności.
 
 Po całej degustacji mieliśmy okazję na krótką rozmowę z autorem wszystkich dań. Osobiście Dominik zaimponował mi niesamowitą skromnością, aż trudno było uwierzyć, że te pyszności wyszły spod jego rąk. Wszystkie dania zawierały masło i pietruszkę jak się okazało są to jedne z ulubionych składników kucharza. O Dominiku możecie poczytać tutaj: klik

Restauracja urzekła mnie prostym, a zarazem eleganckim wyglądem. Różowe akcenty idealnie komponowały się z czarno-białym wystrojem, otwarta przestrzeń dodawała światła. A co najważniejsze bardzo uprzejma i elegancka obsługa.


Aby poczuć tę wspaniała atmosferę i spróbować tych ciekawych dań skorzystajcie z akcji sezon na owoce morza, która będzie trwać przez cały kwiecień w wybranych poznańskich restauracjach za jednolitą kwotę 58 zł.
Więcej informacji znajdziecie na stronie www.KulinarnyPoznan.pl 
 
 


ENJOY.restaurant
Platinum Palace Residence
ul. Reymonta 19
60-791 Poznań




Caroline xxx
Photos by Caroline 

Ryż z musem jabłkowym i cynamonem

Leniwy poniedziałek. Zdecydowanie dziś go mam :)
Ale czy można nazwać się leniem jeśli robimy obiad ze składników które można policzyć na palcach naszych dłoni? Nic mylnego. Prosty, szybki ( o ile mamy zrobione zapasy musu jabłkowego) smaczny obiad.
Leniuchy do kuchni :)

Składniki na dwie osoby:
-175g ryżu
-600 ml wody
-75 ml mleka
-mus jabłkowy
-cukier , cynamon




 

1. Ryż zalać wodą i gotować ze szczyptą soli przez 5 minut krócej niż czas podany na opakowaniu.
2. Po tym czasie dolać do ryżu mleko i zagotować. Zgasić, przykryć pokrywką , garnek owinąć w ręcznik kuchenny i pod koc na 15 min. Można oczywiście gotować dłużej, aż do miękkości ryżu.
3. Cukier wymieszać z cynamonem. Posypać nim ryż , nałożyć mus i zajadać.

Crumble - czyli owoce pod kruszonką z płatków owsianych


Przyznaję się, czasem zdarza mi się zaprosić kogoś na coś dobrego, ale jestem na tyle leniwa, że nie sprawdzam czy główny składnik danego dania jest akurat w domu. Co dziwnego, nic nie robię, żeby przeciw działać tym czynnościom.
Od pewnego czasu Zuza opowiadała jakie to dobre crumble jadła ostatnio będąc w jednej ze swoich ulubionych knajpek. Żałuje tylko, że jest zima i nie ma na straganie świeżych, sezonowych owoców, ale od czego mam jeszcze ostatnie zapasy zimowe w zamrażarce. Dlatego zaprosiłam ją na crumble. Czyli owoce pod kruszonką. Jak dla mnie deser – bajka. Prosty. Nie potrzeba jakiegoś skomplikowanego przepisu bo większość i tak robi się na wyczucie. Ale wracając do tematu brakującego składnika. Na szczęście nie były to owoce, ale mąka. Nie znalazłam ani pszennej, pełnoziarnistej, nawet krupczatki!!!
Padło na płatki owsiane. Zmieliłam płatki na sypki pył i tak powstała moja pseudo mąka:)
Ja wyczekuje wiosno/lata by zrobić jedną z moich ulubionych kruszonek, ale na nią musicie jeszcze troszkę poczekać.

Składniki na kruszonkę:
-50 g masła
-170 g zmielonych płatków owsianych
-145 g brązowego cukru (bez problemu można zamienić na biały)
-pół łyżeczki cynamonu
-6 łyżek płatków kokosowych

Owoce: Do wyboru do koloru:) Ja użyłam porzeczek i rabarbaru.
  1. Można delikatnie podprażyć płatki na suchej patelni przed ich zmieleniem.
  2. Masło wymieszać ze wszystkimi składnikami i rozgniatać pomiędzy palcami. Jeśli czujecie jednak, że kruszonka jest zbyt mokra trzeba dodać jeszcze płatkomąki:)
  3. Cukier proponowałabym dodawać stopniowo, bo to od was zależy jak słodka ma być kruszonka.
  4. Pokrojony rabarbar oraz porzeczki wymieszać z cukrem i chwile pozostawić. Wyłożyć do miseczek, kokilek czy form do tart i przykryć kruszonką.
  5. Piec w 190 stopniach przez ok 30 min lub do czasu kiedy kruszonka będzie delikatnie twardawa i ładnie brązowa.
    Podawać z gęstą śmietaną 36%.

     
    Caroline xxx
    Photos by Suzanne

Domowa tortilla

              W meksyku kobiety robiąc tortille używają wody wapiennej w której moczy się kukurydzę. Następnie wszystko się gotuje i doprowadza do wrzenia. Na drugi dzień cała masa zostaje przetarta na gładką papkę. Z tej papki formuje się pożądany kształt ręcznie lub przez praskę. Na koniec smaży się je bez tłuszczu w specjalnych piecykach lub misach.


              A ja uwielbiam tortille. Idealna alternatywa dla chleba. Idealna baza pod ulubione przysmaki. Można ją jeść na śniadanie, obiad czy przekąskę którą można zabrać ze sobą do szkoły czy pracy.
Z bazowego przepisu możecie przygotować burrito, enchiladę, quesadille lub dodać to co lubicie najbardziej.
Do moich placków usmażyłam kawałki kurczaka w ostrej panierce, trochę pieczarek, pomidorki, kruchą sałatę i ostry sos pomidorowy.
Niektórzy z was stwierdzą, że po co bawić się w robienie ich kiedy można kupić je w sklepie. Można. Ale! Zrobienie tortilli zajęło mi tyle co ubranie się i iście do sklepu. Tylko, że domowa nie ma tych dziwnych dodatkowych składników i nie pachnie takim specyficznym chemicznym zapachem.

Składniki:
-560g mąki pszennej
-80 g smalcu (ja robiłam na smalcu, ale można dać 2 łyżki oliwy)
-330 ml gorącej wody
-płaska łyżeczka soli

1. Mąkę mieszam z solą.
2. Rozpuszczam smalec po czym dodaję go do gorącej wody. (NIE ODWROTNIE!!!) . Wszystko wlewam do mąki, mieszam, a kiedy będzie to możliwe wyrabiam ciasto rękoma do dokładnego połączenia się składników.
3. Zostawiam, na jakiś czas by się „zrelaksowało” (ok 30 min) A w tym czasie przygotowuje dodatki które będę chciała włożyć do tortilli.
4. Ciasto dziele na kawałeczki ok. 40 gramów. Formułuje kulkę, spłaszczam i wałkuje cienki, okrągły placek.
5. Smażę bez tłuszczu (najlepiej patelnia non-stick) Kiedy na placku zaczną pojawiać się bąbelki należy obrócić placek i piec do momentu pojawienia się brązowych plamek.

!Nie da się jednoznacznie określić czas pieczenia ponieważ każda patelnia jest inna. Moja ma bardzo grube dno i pieczenie trwało chwilę dłużej niż na patelni z cienkim dnem.
!Nie można smażyć placków zbyt długo bo będą zbyt kruche i w trakcie zawijania się połamią.

Do swojego placka włożyłam smażonego kurczaka w pikantnej panierce. Bułkę tartą wymieszałam z okruchami płatków owsianych i pikantnymi przyprawami (papryka słodka, pieprz, pieprz cayenne, chili , czosnek, sól.) Kurczaka maczałam w mące, następnie w rozbełtanym jajkiem i następnie w bułce.


 Caroline xxx

Jajecznica Masala


Ciekawa odmiana tradycyjnej jajecznicy. Lekko pikantnie. Wyrazisty smak. Przepis pochodzi z książki Michel'a Roux.
Porcja dla jednej osóbki :)

-2 jajka
-15 ml mleka
-szczypta soli
-łyżeczka posiekanej kolendry
-15 g masła
 -15 ml oleju arachidowego ( ja użyłam sezamowego)
-mała lub pół dużej , drobno posiekanej czerwonej cebuli
-mała zielona papryczka chili (bez pestek)
-szczypta zmielonej papryki słodkiej
-150 g pomidorów. Bez skórki , wydrążonych pokrojonych w kostkę

1. Jajka w miseczce mieszamy z mlekiem, kolendrą i doprawiamy solą.
2. Masło wraz z olejem podsmażamy na patelni. Wrzucamy cebulę i lekko podsmażamy.
3. Następnie wrzucamy pokrojoną w kostkę papryczkę, pomidory i słodką paprykę. Podsmażamy przez chwilę.
4. Wlewamy jajeczną masę i smażymy do preferowanej konsystencji.

Jak sugeruje książka, podawać z ciepłym rogalikiem lub indyjskim plackiem paratha. Ja jednak preferuję polski chleb. Tak na przełamanie lodów Indyjsko-Polskich :)

*Kiedy będziecie wlewać masę jajeczną na patelnie warto zmniejszyć ogień. 

Caroline xxx